
Green Wood — czy to zielone drewno?
GREEN WOOD — czy to zielone drewno?
Czy można zrobić krzesło ze świeżo ściętego drzewa? Z mokrego drewna?
Mokre drewno kojarzyło mi się dotąd głównie z kiepskim opałem. Trudno je rozpalić, część ciepła zużywa się na odparowanie wody, a w kominie odkłada się więcej osadów. Dlatego drewno opałowe powinno najpierw dobrze wyschnąć.
Byłam przekonana, że podobnie jest z drewnem przeznaczonym na meble. Aż dzięki angielskiemu ogrodnikowi Monty’emu Donowi trafiłam na odcinek programu „Mastercrafts: Green Wood Craft”.
Rzemieślnicy idą do lasu, ścinają drzewo i niemal od razu zaczynają robić z niego krzesło.
Dlaczego pracują z mokrym drewnem?
Świeże drewno jest bardziej miękkie, dlatego łatwiej obrabia się je narzędziami ręcznymi. Pień rozszczepia się zgodnie z przebiegiem włókien, a poszczególne części kształtuje siekierą, ośnikiem i piłą. Nie potrzeba rozbudowanego warsztatu ani elektronarzędzi.
Nie znaczy to jednak, że praca jest prosta. Trzeba znać drewno, odczytywać układ włókien i przewidzieć, jak zmieni się podczas schnięcia.
Drewno traci wtedy wodę i kurczy się, ale nie jednakowo w każdym kierunku. Rzemieślnik wykorzystuje ten ruch do wzmacniania połączeń.

W jednej z metod suchszy czop szczebla umieszcza się w otworze wykonanym w bardziej wilgotnej nodze krzesła. Gdy noga wysycha, zaciska się wokół czopa. Dobrze wykonane połączenie staje się bardzo mocne — nawet bez gwoździ i kleju.
Nie wystarczy więc wywiercić otworu w dowolnym kawałku mokrego drewna. Liczą się gatunek, kierunek włókien, kształt części i wilgotność każdego elementu.
Technika green woodworking mocno kojarzy się z Anglią. W Buckinghamshire, szczególnie w okolicach High Wycombe, pracowali rzemieślnicy nazywani bodgers.
Rozstawiali warsztaty w lesie i toczyli ze świeżego drewna nogi, szczeble oraz inne części krzeseł. Gotowe elementy trafiały później do warsztatów, w których składano całe meble.
Ich praca wiązała się przede wszystkim z produkcją krzeseł Windsor. Mają one masywne, profilowane siedzisko, w którym osadza się nogi i smukłe elementy oparcia.
Green woodworking jest dziś odkrywany na nowo. Być może dlatego, że coraz bardziej cenimy ręcznie wykonane przedmioty oraz wiedzę ukrytą w ich konstrukcji.
Dla mnie najważniejsza jest jednak bliskość natury. Pracujesz niedaleko miejsca, w którym rosło drzewo. Nie kupujesz gotowej deski. Samodzielnie dzielisz pień, obserwujesz włókna i wykorzystujesz właściwości materiału, zanim zdąży wyschnąć.
Towarzyszysz drewnu od początku do końca — od drzewa do gotowego krzesła. Czy może być coś piękniejszego?
