Vorarlberg — region, który szanuje drewno

Vorarlberg — region, który szanuje drewno
O Vorarlbergu mogłabym mówić bez końca, dlatego poświęcę mu kilka wpisów. Opowiem o drewnianych budynkach publicznych, domach jedno- i wielorodzinnych, miejscowym rzemiośle, zrównoważonym rozwoju, a nawet o pewnym ceglanym biurowcu.
Dlaczego właśnie Vorarlberg? Bo bardzo lubię ten kawałek świata.
To najbardziej wysunięty na zachód region Austrii. Leży w Alpach i graniczy z Niemcami, Szwajcarią oraz Liechtensteinem. Odwiedziłam go dwa razy — przede wszystkim dla architektury, choć tamtejsze krajobrazy także mocno mnie urzekły.
Co podoba mi się najbardziej? Szacunek mieszkańców do projektowania.

Widać go w domach, budynkach wielorodzinnych i obiektach publicznych. Nie sprawiają wrażenia przypadkowych. Są przemyślane i dopasowane do ludzi, którzy będą z nich korzystać. Jak ubranie szyte na miarę.
Projektowanie niektórych obiektów trwało trzy lub cztery lata. W pracach uczestniczyli późniejsi użytkownicy — czasem cała lokalna społeczność licząca kilkaset osób. Mieszkańcy nie dostawali więc gotowego budynku. Pomagali określić, jaki powinien być.
Drugą cechą Vorarlbergu jest praktyczne podejście do ekologii. Po roku użytkowania sprawdza się, ile energii budynek rzeczywiście zużywa i czy zasługuje na miano pasywnego albo zeroenergetycznego.
Liczy się również wybór materiałów. Powinny nadawać się do ponownego użycia albo pozostawiać jak najmniejszy ślad węglowy. Dlatego często stosuje się drewno — a czasem nawet owczą wełnę.
Mam wrażenie, że mieszkańcy Vorarlbergu naprawdę kochają drewno. Budują z niego domy i obiekty publiczne, wykańczają nim wnętrza i robią meble. Mają też wielopokoleniową tradycję rzemiosła — podobną do podhalańskiej, ale obecną na większą skalę.

Drewno znają i szanują mieszkańcy, architekci, wykonawcy oraz lokalne władze. Nie próbują za wszelką cenę ukryć jego natury.
Najlepiej widać to na elewacjach. Drewno wystawione na słońce, deszcz i wiatr z czasem szarzeje. W Vorarlbergu nie uznaje się tego za wadę. Usłyszeliśmy tam nawet takie powiedzenie: jeśli ktoś maluje drewno na elewacji, widocznie nie ma już na co wydawać pieniędzy.
To podejście chciałabym pokazać w kolejnych wpisach — przez konkretne budynki, materiały i ludzi, którzy za nimi stoją.